Tytuł: Języki węży
Autor: Naomi Novik
Przekład: Jan Pyka
Wydawnictwo: Rebis
Australia
Po spektakularnym zwycięstwie w poprzednim tomie, kara Lawrence’a została zmieniona z egzekucji na wygnanie. Temeraire ze swoim człowiekiem płynie więc do Australii, zabierając ze sobą trzy smocze jaja żeby wzmocnić tamtejszy oddział Korpusu Powietrznego. Z naszymi ulubieńcami zabiera się jeszcze Iskierka- wbrew władzom brytyjskim i wbrew swojemu kapitanowi. Po dotarciu na miejsce okazuje się jednak, że naszym bohaterom nie dane będzie nacieszyć się spokojnym życiem wygnańców. Nastąpiło obalenie gubernatora, a aktualna i stara władza chce przekonać do swoich poglądów kilkudziesięciotonowego smoka. Lawrence postanawia więc, że idealnym wyjściem będzie wycieczka w głąb Australii- w celu znalezienia przeprawy przez góry.
Nuda...
Jest to chyba najnudniejszy tom cyklu. Przez większą część książki mamy do czynienia z wędrówką przez pustkowie. I emocji nie wzbudzają problemy z żywnością i wodą, pożar traw (czy co tam rośnie), pościg za złodziejami jaj. W pewnym stopniu ciekawym elementem świata przedstawionego są bunyipy, stwory polujące na nieostrożnych ludzi w pobliżu oaz i dziur wodnych. Jednak nawet one nie są bardzo ekscytującym elementem książki.
Nowe smoki
Iskierka jak zawsze irytuje, Temeraire jak zawsze naiwny, narzekający tym razem na mięso kangurów. Książkę ratują nowe smoki- Cezar i Kulingile. Nie dostali na wyłączność dużej ilości czasu antenowego, ale momenty w których odgrywają większe role były... ciekawe. Ten pierwszy to całkowite przeciwieństwo Temeraire’a, nie obchodzi go charakter człowieka, ale jego stan konta i ilość tytułów przed nazwiskiem. Przez znaczną część książki ogląda Australię z grzbietu Temeraire’a (z powodu swojego młodego wieku nie jest w stanie odbywać długich lotów). Jeżeli chodzi o Kulingile'a- z początku nikt nie chce zostać jego kapitanem, ponieważ jest słabym smokiem i nie wiadomo czy przeżyje miesiąc. Demane (młody czarnoskóry chłopak którego Lawrence przygarnął jeszcze w Imperium Kości Słoniowej, a który stał się teraz nagle ważną postacią) zakłada mu uprząż i pomaga mu w przeżyciu kilku pierwszych tygodni.
Wątpliwe plusy
Im bliżej końca tym więcej się dzieje. Zakończenie z wężami morskimi (chyba dlatego taki tytuł) jest niezłe i rozbudowuje tą fantastyczną część uniwersum, jakie kreuje Naomi Novik. Po raz kolejny do głosu doszła polityka zagraniczna, skomplikowane relacje między państwami. Ale nie wystarcza, żeby w całej książce dobre było tylko zakończenie.
Ale po co to było?
Spacerek po Australii to nie jest coś, o czym chciałbym czytać. Sięgnąłem po tę serię, ponieważ zostałem skuszony wojnami napoleońskimi, a także bitwami pomiędzy grupami smoków. Ta część mnie rozczarowała, ale nie żałuję czasu jaki na nią poświęciłem. Czytanie dla czytania to coś, co lubię robić- nie skupiać się na skomplikowanych, wielowątkowych fabułach, nie myśleć nad problemami filozoficznymi lub moralnymi.
Ocena książki: 6/10




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz