Książka, którą przeczytałem właściwie przypadkiem, polecił mi ją znajomy. Literaturą której unikałem okazała się być znośna.
Tytuł: Z szynką raz!
Autor: Charles Bukowski
Przekład: Michał Kłobukowski
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Niech żyje młodość
W tej książce mamy do czynienia z opisem młodości i dojrzewania Henry’ego Chinaskiego, a właściwie dzieciństwem samego Bukowskiego- Chinaski to jego alter ego. Nasza podróż rozpoczyna się od najwcześniejszych wspomnień o najbliższej rodzinie, przechodzimy przez kolejne szkoły i kolejne brudne znajomości. Towarzyszymy głównemu bohaterowi przez nieprzyjemności, których doświadcza ze strony ojca, udrękę jaką sprawiają mu jakiekolwiek kontakty towarzyskie.
Autobiografia
Książka ta nie jest ugrzeczniona, narracja pierwszoosobowa prowadzona jest sprawnie. Właściwie brak tu zbędnych słów, wszystko jest bezpośrednie, począwszy od relacji Henry’ego z rodzicami, do masturbacji na lekcji angielskiego. Młodość i dojrzewanie głównego bohatera jest przedstawione umiejętnie, jest to pewnie zasługą wielu elementów biograficznych, które autor wykorzystał w tej książce. Z kart tego „dzieła” wręcz wylewa się patologia, alkoholizm i degeneracja. Przez całą lekturę było mi żal Chinaskiego, chłopaka który miał pecha wychowywać się w czasach wielkiego kryzysu.
Ojciec
Chinaski szczególną relację ma ze swoim ojcem. Ambitnym, przewrażliwionym na swoim punkcie człowiekiem, który chciał zapewnić swojemu dziecku dobrą przyszłość, przez co wysyła syna do elitarnej szkoły, gdzie ten czuje się obco. Ojciec Henry’ego po utracie pracy codziennie wyjeżdża z domu żeby sąsiedzi się nie dowiedzieli że jest bezrobotny. Po jedzenie w ramach pomocy społecznej jeździ do oddalonego supermarketu, żeby czasem nie spotkać kogoś znajomego. Pasem wymusza na synu posłuszeństwo. Nieskutecznie.
Smuteczek
Przede wszystkim, to smutna powieść. Henry Chinaski dorasta nie mając nikogo bliskiego, nienawidząc swoich rodziców, pogardzając swoim otoczeniem. Jego młodość to walka, z rówieśnikami, ze społeczeństwem, z samym sobą. Wzbudza litość, może nawet skłania ku przemyśleniom. Książka nie dla wszystkich, na pewno nie dla wrażliwych na język lub szukających lekkiej lektury.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz