czwartek, 17 września 2015

Recenzja #3 Dziewczyna, która kochała Toma Gordona

Autor: Stephen King

Tytuł: Dziewczyna, która kochała Toma Gordona 

Wydawnictwo: Albatros


Zastanawialiście się kiedyś ile czasu przeżylibyście będąc samemu w lesie? Do jedzenia tylko paczka chipsów i kanapka, do picia butelka wody. Oprócz bluzy wyłącznie cienka kurtka przeciwdeszczowa. Dookoła was drzewa i krzaki, nie macie pojęcia w którą stronę musicie iść żeby dotrzeć do cywilizacji. Właśnie w taką sytuacje wpakowała się główna bohaterka tej powieści.

Trisha, dziewięcioletnia dziewczynka, razem ze swoim starszym bratem i matką wybiera się na wycieczkę w góry. Sytuacja w ich rodzinie jest napięta, dzieci nie mogą wybaczyć swoim rodzicom że ci się rozwiedli. Podczas gdy towarzysze jej wędrówki po szlaku kłócą się praktycznie o wszystko, Trisha, nie przerywając im, schodzi ze ścieżki żeby się wysikać. Chcąc upewnić się że nikt jej nie przeszkodzi wchodzi głębiej w las i... już tam zostaje. Nie potrafi przypomnieć sobie w którym kierunku znajduje się szlak, wskutek czego z każdym krokiem oddala się od cywilizacji. Jedyną pociechą jest dla niej walkman, dzięki któremu może słuchać jak jej ulubiony sportowiec wygrywa dla swojej drużyny mecz.

Przez całość książki mamy tu wyłącznie jedną bohaterkę- sam na sam ze swoją psychiką. Nie ma tu miejsca na dobrych sojuszników oraz na czarne charaktery. W jej umyśle walczą ze sobą pomocny Tom Gordon, baseballista jej ulubionej drużyny Red Soxów, z Bogiem Zagubionych, mroczną siłą tropiącą Trischę. W tej powieści, jak w wielu innych znaleźć można pewnego rodzaju mistycyzm, zagubiona dziewczynka ma wizje kapłanów, Boga Zagubionych oraz tego od Niesłyszalnych. W całej książce znajdują się nawiązania do baseballu, ulubionej gry sportowej Stephena Kinga. Trisha jest wielką fanką Red Soxów, przez walkmana słucha transmisji meczów, pilnuje czapki z autografem swojego ulubionego zawodnika. Nawet nazwy rozdziałów to kolejne rundy baseballu.

Zagubiona dziewczyna przez swój pobyt w lesie odżywia się wyłącznie jadalnymi paprociami i jagodami, popija to brudną wodą ze strumieni i kałuż. Nie popisuje się inteligencją, ale czego można oczekiwać od dziewięciolatki. Gdy widzi w oddali helikopter to nie idzie w jego kierunku, ale nadal podąża wzdłuż nurtu strumienia, mgliście pamiętając że czytała w jakiejś książce że tam gdzie woda, tam są też ludzie. Mało jest tu też tytułowego Toma Gordona, pojawia się jedynie w sytuacjach kryzysowych i podczas transmisji rozgrywek sportowych.

W prozie Kinga najbardziej podoba mi się jego nieprzewidywalność. Mimo wcześniejszych doświadczeń z jego twórczością, do końca nie byłem w stanie przewidzieć czy ta książka skończy się happy endem czy też nie. Walka Trishy z przyrodą przykuwa uwagę czytelnika, samotna dziewczynka i jej wola przetrwania są tu interesująco przedstawione. Książka nie jest długa, lekka lektura dla kogoś lubiącego czytać o zwykłych ludziach w niezwykłych sytuacjach. 

Ocena książki: 5/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz